loading...

Wpisz miasto w którym przebywasz,
aby odnaleźć Mszę Świętą w języku polskim.

Zamknij wpis

16. Emigracja polska w Wielkiej Brytanii

Przemówienie do Polaków w Wielkiej Brytanii. Londyn 30 V 1982.

- jest żywą częścią Polski

- jej dramat i świadectwo

- jej walka "za wolność naszą i waszą"

- owoce jej poświęcenia i pracy

- obecność dzięki niej Polski poza Polską

- analogia z Wielką Emigracją

Kim jesteście? Czy jesteście tylko wspólnotą emigracyjną, podobną do tylu, jakie istnieją na całym globie? Zapewne tak. I z pewnością trzeba tutaj szukać analogii z Wielką Emigracją ubiegłego stulecia, która skoncentrowała się głównie we Francji. A przecież jest coś szczegól-nego, co poniekąd nie pozwala o was myśleć w kategoriach "emigracyjnych" - przynajmniej nie pozwala tak myśleć o tych, których miał przed oczyma kardynał Heenan, mówiąc: "Pol-scy lotnicy ocalili Wielką Brytanię".

Nie można o was myśleć wychodząc od pojęcia "emigracja", trzeba myśleć, wychodząc od rzeczywistości "ojczyzna". To prawda, że przed drugą wojną światową była w Anglii pewna liczba Polaków - emigrantów. Jednakże ci, którzy znaleźli się w ramach wydarzeń wojennych, nie byli emigrantami. Byli Polską wyrwaną z własnych granic, z własnych pobojowisk - Polską przed niespełna dwudziestu laty zbudzoną do niepodległego bytu, Polską, która w szybkim tempie odbudowywała się z wiekowych zniszczeń i upośledzeń - Polską wreszcie, którą usi-łowano raz jeszcze podzielić jak w XVIII wieku, narzucając jej straszliwą, morderczą wojnę z przeważającymi siłami najeźdźców.

Tak jest. To, co dzisiaj przywykliśmy nazywać Polonią angielską, zaczęło się jako sam rdzeń Polski walczącej o świętą sprawę swej niepodległości. Jeszcze raz według tego hasła: "za wolność naszą i waszą". Taką Polskę stanowili lotnicy broniący Wysp Brytyjskich, dywi-zje i brygady walczące pod Narwikiem, dywizje i brygady nadciągające z głębi republik ra-dzieckich wschodniej Europy i Azji, a potem przez Persję, Bliski Wschód, Egipt i Libię na Półwysep Apeniński, pod Monte Cassino, przywracając wolność "ziemi włoskiej". Jeszcze mam przed oczyma ten napis w poprzek ulicy, jaka prowadzi w Bolonii od cmentarzu pole-głych do centrum miasta (przejeżdżałem nią w dniu 18 kwietnia tego roku) - napis brzmiał: "Tą drogą Twoi Rodacy przynieśli nam wyzwolenie - tą samą drogą przybywaj umacniać na-szą wiarę".

To, co mówię, płynie z żywego poczucia historii. Wy, którzy stworzyliście dzisiejszą Polo-nię angielską, jesteście dla mnie nie przede wszystkim emigracją, ale przede wszystkim żywą częścią Polski, która nawet wyrwana z ojczystej gleby nie przestaje być sobą. Owszem, żyje przeświadczeniem, że w niej, właśnie w tej części, w szczególny sposób żyje całość. Skoro znalazłem się na ziemi angielskiej jako pielgrzym: papież-pielgrzym - a zarazem syn tej samej ziemi co wy, nie mogę nie wypowiedzieć przede wszystkim tej prawdy o was: prawdy, którą zawsze czułem. Czułem jej organiczną prawdziwość - i zarazem jej głęboką tragiczność.

Bo przecież nie sposób, przyznając wam niepodważalne prawo do bycia u swoich zawiąz-ków szczególną częścią Polski: rządem, armią, administracją, strukturami władzy na kraj i poza krajem - nie sposób, zwłaszcza z upływem lat, nie natrafić na tę bolesną fizyczną "nieobec-ność", w jaką musiała się zamienić wasza tak żywiołowa i tak wspaniała, historycznie nieusu-walna obecność Polski... poza Polską. Tu nie sposób raz jeszcze nie wspomnieć Wielkiej Emi-gracji i tych wielkich, największych duchów, którzy w poczuciu żywej obecności modlili się do nieobecnej: "Ojczyzno moja! ty jesteś jak zdrowie: ile Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto Cię stracił. Dziś piękność Twą w całej ozdobie widzę i opisuję, bo tęsknię po Tobie".

Jakaś przedziwna tajemnica sumień i serc zaczęła się w ubiegłym stuleciu - i powtarza się w stuleciu obecnym. Polska jest jednym z krajów najboleśniej doświadczonych na globie ziem-skim. Jedną z ojczyzn najgłębiej przeoranych cierpieniem - i równocześnie jedną z najbardziej miłowanych. Może na tajemnicę tej niezwykłej miłości Ojczyzny składa się i to przedziwne duchowe przemieszczenie: dla tylu jej synów i córek, i to często wśród tych najlepszych, jest ona duchowo obecna poprzez fizyczną nieobecność. Z kolei dla tych, co żyją w kraju, ta nieo-becność nie jest nieobecnością tylko. Jest wezwaniem. "Nieobecni" nie tylko "nie mają racji" - oni równocześnie składają dziejowe świadectwo. Mówią o Polsce, jaką była - i jaką powinna być. Mówią o tym, jaką była jej prawdziwa cena - i jaką pozostaje.

Dlatego też wasze poświęcenie i trud, krew tylu naszych braci i sióstr, mimo że nie osiągnę-ły w pełni celów, o które walczono, nie były daremne.



0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
1. Wybierz kontynent
Na mocy pozwolenia Prymasa Polski z dn. 28 listopada 1983 r., zgodnie z postanowieniem VII Kapituły Generalnej i uzyskaniu zgody Rady Generalnej Towarzystwa Chrystusowego ówczesny przełożony generalny ks. dr Edward Szymanek TChr erygował 3 maja 1984 r. Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego ustanawiając dyrektorem ks. prof. Bogusława Nadolskiego. Bezpośrednim celem IDE było przygotowywanie specjalistycznych kadr w zakresie apostolatu Emigracyjnego. Jak powiedział ks. dr Józef Bakalarz TChr w wykładzie inauguracyjnym na rozpoczęcie działalności Instytutu, "ma on być sercem i motorem Ruchu Apostolatu Emigracyjnego praktykowanego w różnych formach i według różnych metod."

Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego im. Kard. Augusta Hlonda

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań
tel. +48 61 64 72 523, ide@chrystusowcy.pl

BANK PEKAO SA 36124065241111001023869649