loading...

Wpisz miasto w którym przebywasz,
aby odnaleźć Mszę Świętą w języku polskim.

Zamknij wpis

Zeszyt 10 (2009) S. dr Ewa Kaczmarek MChR - Poznań

Zakony żeńskie pracujące wśród polskich emigrantów Sympozjum Polonijne, Poznań, 14.10.2009 r.

Tematem mojego przedłożenia jest zaangażowanie zgromadzeń żeńskich w pracy emigracyjnej i 50 lecie Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej. Instrukcja Erga Migrantes Caritas Christi (dalej Instrukcja) tematowi zaangażowania sióstr zakonnych wśród migrantów poświęca stosunkowa mało miejsca. Są to punkty od 80 do 85. Wśród zgromadzeń zaangażowanych na polu duszpasterstwa migrantów wyróżnione są niejako dwie kategorie. Pierwszą stanowią te wspólnoty, które Duch Święty wzbudził w ciągu dziejów, a których specyficznym celem jest apostolat na rzecz migrantów (Instrukcja p.80). Druga grupa to instytuty, które otaczają troską duchową migrantów, zajmując się zwłaszcza tymi dziełami, które najlepiej odpowiadają ich szczególnemu charakterowi i celowi (Instrukcja p.81). Wyróżnienie to w naturalny sposób podzieliło mój referat na dwie części. W pierwszej zatrzymam się przy zgromadzeniach żeńskich, które najmocniej się zapisały na niwie pracy polonijnej, zajmując się dziełami, które są zarazem realizacją ich konkretnych zadań jak szkolnictwo czy posługa chorym. Drugą część obszerniejszą poświęcę rodzinie misjonarek, do której mam szczęście i zaszczyt należeć, próbując wykazać specyfikę zgromadzenia i jego zaangażowania na rzecz naszych rodaków na emigracji. O problemie emigracji możemy mówić od momentu utraty przez Polskę niepodległości. Polacy nie mogli liczyć na opiekę placówek dyplomatycznych, które wtedy nie istniały. Wołanie „Na wychodźstwie polskie dusze giną” docierało więc do Ojczyzny z różnych zakątków świata. Wychodziło nie tylko z ust naszych rodaków, ale również kościołów lokalnych, które stawały właściwie bezradne wobec zaistniałych problemów. Fakt ten zainspirował wiele zgromadzeń zakonnych, zarówno żeńskich jak i męskich do założenia swoich domów na terenach, gdzie były największe skupiska polskich emigrantów. Pierwszym zgromadzeniem, które podjęło się pracy wśród Polonii, były Siostry Felicjanki. Zgromadzenie swoją działalność rozpoczęło od Stanów Zjednoczonych. Do Ameryki felicjanki przybyły w listopadzie 1874r1 . Zgromadzenie Sióstr św. Feliksa z Kantalicjo specjalizowało się głównie w działalności oświatowej. Oprócz pracy dydaktycznej felicjanki prowadziły sierocińce, ochronki, domy starców, przytułki dla dorosłych. Dynamiczny rozwój działalności był możliwy dzięki licznym powołaniom oraz wsparciu 1 A.M. Piątkowska, Informacja na temat misyjnego zaangażowania polskich prowincji Zgromadzenia Sióstr Felicjanek na misjach i w kraju, w: Misyjny wymiar Kościoła katolickiego w Polsce 1945- 1986, red.E. Śliwka, Pieniężno 1992, s. 361. 2 finansowemu samych Polaków, którzy w miejscach swego osiedlenia budowali szkoły i ofiarnie wspomagali budowę nowych klasztorów, sierocińców i przytułków. W 1998 roku zgromadzenie posiadało 6 prowincji w Stanach Zjednoczonych, po jednej w Brazylii i Kanadzie a także nowe placówki w Europie i w Afryce2 . Również Zgromadzenie Sióstr Najświętszej Rodziny z Nazaretu jako podstawową formę niesienia pomocy Polakom na emigracji przyjęło działalność oświatową. Nazaretanki swoje placówki polonijne zakładały od 1885r. Pierwszy dom powstał w Stanach Zjednoczonych a kolejne w Anglii, Francji i Australii. Zgromadzenie samodzielnie prowadziło różnego typu szkoły wyższe, parafialne, szpitale, sierocińce i ochronki. Umożliwiało tym samym młodemu pokoleniu zdobycie wykształcenia, poznanie języka angielskiego o zachowanie znajomości języka ojczystego. Podobnie jak felicjanki zgromadzenie sióstr nazaretanek tworzyło nowe prowincje poza granicami Polski3 . Kolejnym zgromadzeniem, które podjęło pracę wśród Polonii i to również w Stanach Zjednoczonych były Zmartwychwstanki. Siostry przyjechały do Ameryki pod koniec lat 80- tych XIX. A już w latach 30-tych XX w. utworzyły dwie prowincje: Chicago i Nowy Jork. Zakonnice prowadziły obiekty służące działalności pedagogiczno-wychowawczej. Były to przedszkola, domy dziecka, szkoły elementarne, parafialne, średnie, licea oraz internaty. Dla dzieci i młodzieży zakładały wiele stowarzyszeń. Pracowały również wśród starszych, chorych i samotnych prowadząc szpitale, domy opieki i domy spokojnej starości. Po drugiej wojnie światowej zgromadzenie podjęło pracę wśród polskich wychodźców w Anglii Kanadzie, Australii i Argentynie4 . Spośród zakonów pracujących z polskimi emigrantami należy jeszcze wymienić przynajmniej niektóre. Prace wśród polskich emigrantów podjęły Siostry Urszulanki Serca Jezusa Konającego, Siostry Najświętszego Imienia Jezus, Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi, Siostry Miłosierdzia św. Wincentego a Paulo, Siostry Wspólnej Pracy, Siostry Służebniczki z wszystkich prowincji, Siostry Pasjonistki. Praca zakonnic okazała się niezbędna dla integracji środowisk polonijnych wokół wartości narodowych i chrześcijańskich. W skupiskach emigracyjnych do których przybyli polscy księża i siostry najpierw tworzono parafie, budowano kościół i polskie szkoły. Następnie zakładano różnego rodzaju organizacje i stowarzyszenia społeczno-religijne, domy dziecka, ochronki i szpitale. Przez działalność zakonów z Polski przenoszono na obcy grunt elementy polskiej kultury i 2 J. Lewandowska, Rola i działalność zgromadzeń zakonnych na rzecz zachowania tożsamości narodowej wśród Polaków za granicą w XX wieku, Bydgoszcz 2005, s. 215-222. 3 Tamże, s. 223-232. 4 Tamże, s.242- 253. 3 tradycji. Nieoceniona jest tu pionierska działalność sióstr felicjanek, nazaretanek i zmartwychwstanek. Można powiedzieć, że działalność zgromadzeń żeńskich na polu emigracyjnym była nie tylko dobra, ale nawet bardzo dobra. Nasuwa się więc pytanie: czy potrzebne było jeszcze jedno zgromadzenie żeńskie i to w momencie tak trudnym dla całego Kościoła w Polsce, a dla życia zakonnego szczególnie. Pytanie takie od swoich współbraci usłyszał również o. Ignacy Posadzy. Myśl o utworzeniu wspólnoty żeńskiej dla pracy wśród polskich emigrantów rodziła się prawie równocześnie z powstaniem Towarzystwa Chrystusowego. Z relacji Ojca Posadzego i Arcybiskupa Baraniaka, Kardynał Hlond za rzecz wskazaną uważał, by na placówkach polonijnych za granicą, obsługiwanych przez misjonarzy nowego zgromadzenia, były także siostry zakonne, mające na celu pracę apostolską i kulturalną wśród polskich wychodźców. Wspomina o tym również w swoich szkicach z roku 1930 Kazimiera Berkan z Poznania, znana apostołka na rzecz misji5 . Jednak, pomimo takiego przekonania, Kardynał na pierwszy list w tej sprawie, który otrzymał juz w 1934 roku odpowiedział: „sprawa zgromadzenia żeńskiego jest nieaktualna”6 . Całkowitej aprobaty nie zyskał również projekt zaproszenia do współpracy osoby polecanej przez ks. Jana Zieję w 1947 roku. Tym razem jednak odpowiedź otwierała furtkę do przyszłych działań. Prymas przekazał list Przełożonemu chrystusowców z dopiskiem „proszę te inspiracje poznać, by nimi w chwili Bożej pokierować”7 . Po otrzymaniu listu Ojciec Posadzy udał się na rozmowę do Księdza Prymasa. Rozmowa dotyczyła również możliwości i potrzeby założenia zgromadzenia żeńskiego. Na zakończenie spotkania Kardynał Hlond zapytał: „Czy macie upatrzoną osobę roztropną, pobożną, która mogłaby stanąć na czele? Jeżeli znajdzie się taka osoba, to można rozpocząć”. Materiały, które do tej chwili udało się zgromadzić, potwierdzają, że Ojciec faktycznie szukał osoby, „która mogłaby stanąć na czele”, a od znalezienia której Prymas uzależniał moment rozpoczęcia nowego dzieła. W tym względzie przeżywał Ojciec wiele walk wewnętrznych i zmagania się, aby to co czyni było prawdziwie wolą Bożą. Był nawet moment, kiedy wydawało się, że taką osobę znalazł. Była to siostra z innego zgromadzenia dla której Założyciel, przez ponad 30 lat, był kierownikiem duchowym. Ale jak sama siostra zapisała w swoim dzienniczku „Ojciec zaczął mieć wątpliwości, czy jest to wola Boża”8 . Dodatkową trudnością było nasilenie polityki antykościelnej i coraz częstsze szykanowanie 5 AAP, Vol I, List Arcybiskupa Baraniaka z dn. 7 X 1958 r. 6 AAP, Vol I, List Elżbiety Krukowskiej do Prymasa z dnia 13 III 1936 r. 7 ATChr, Korespondencja Przełożonego z Założycielem, List Prymasa do Ojca Posadzego z dn. 13 III 1947 r. 8 Zapiski duchowe M. Agnieszki. 4 zarówno księży jak i sióstr zakonnych. Nie wiemy, na ile Ojciec Posadzy był świadomy, jak wielkim zainteresowaniem bezpieki cieszył się w tym czasie. O tym, że był w kręgu zainteresowań, dowiedział się już w roku śmierci Prymasa Hlonda, czyli w 1948 roku. Nieznany adresat w krótkim liście ostrzegał o zaplanowanym aresztowaniu Ojca za rzekomą działalność szpiegowską i działania wymierzone w ustrój komunistyczny. Sugerował jednocześnie zmianę miejsca zamieszkania. List ten sprawił, że Założyciel musiał działać jeszcze ostrożniej, tym bardziej że Urząd Bezpieczeństwa interesował się nim coraz częściej. Mimo tak kłopotliwej sytuacji, na I Kapitule Generalnej Towarzystwa Ojciec wyszedł z projektem powołania nowego zgromadzenia zakonnego. Pomysł ten wywołał ożywioną dyskusję. W jej trakcie Ojciec musiał odpowiedzieć na wiele kłopotliwych pytań. Wśród głosów negatywnie ustosunkowanych do projektu przeważała opcja nawiązania współpracy ze zgromadzeniem, które już pracuje na niwie polonijnej. Dla zakładania nowego zakonu - zdaniem dyskutantów - nie było ani odpowiednich ludzi, ani środków materialnych ani co najważniejsze znaku z nieba. Ponadto czasy w Polskiej rzeczywistości PRL też nie nastrajały optymistycznie. Ojciec Posadzy odpowiadając na wysuwane zarzuty przedstawiał zarazem sposób realizacji projektu. Jako znak z nieba uznano zgłaszające się powołania pomimo tego, iż zgromadzenie jeszcze nie istniało. Ostatecznie przyjęto wniosek większością głosów. Dyskusję zakończył Ojciec Posadzy słowami: „Spełnimy życzenia Założyciela. Zawsze trzeba coś zaryzykować. Bóg pomaga tym, którzy szukają Jego chwały. W każdym razie powstanie Towarzystwa było większym ryzykiem, aniżeli założenie zgromadzenia żeńskiego w czasie, kiedy Towarzystwo otrzymało „decretum laudis” i stanęło już na pewnym gruncie”. W związku z tym Kapituła Generalna Towarzystwa upoważniła Przełożonego Generalnego oraz jego Radę do rozpoczęcia starań, które doprowadzą do założenia zgromadzenia żeńskiego, skoro uważać będą „chwilę ku temu za odpowiednią”9 . Sytuacja polityczna w Polsce przez kolejnych 6 lat była bardzo trudna. Nadzieją napawały zmiany związane z tzw. Odwilżą Październikowa. W związku z tym w 1957 roku Kapituła Chrystusowców powróciła do tematu utworzenia żeńskiej gałęzi zgromadzenia i podtrzymała uchwałę z przed 6 lat. Na posiedzenia Rady Generalnej z dnia 27 marca 1958r Przełożony uznał, że nadeszła odpowiednia chwila Boża. Aby zapewnić nowej wspólnocie ochronę przed represjami ze strony państwa zaplanowano ukrycie jej pod „szyldem” już zarejestrowanego przez władze zgromadzenia. W listopadzie Ojciec Posadzy zdecydował się na nawiązanie współpracy z felicjankami. Wcześniej z podobna prośbą zwrócił się do sióstr 9 ATChr, Sprawozdanie Przełożonego na I Kapitułę Generalną Towarzystwa w 1951 r. 5 salezjanek, ale one odmówiły. Felicjanki natomiast propozycje przyjęły i zarząd wyznaczył kilka sióstr, które przyjechały do Moraska, by rozpocząć prace przy tworzeniu nowego zakonu10 . Jeszcze przed oficjalnym powstaniem zgromadzenia poznańska bezpieka systematycznie informowała swoich zwierzchników w Warszawie o kolejnych krokach podejmowanych w sprawie „sióstr w Morasku”. Już w marcu 1959 roku w notatce informacyjnej przesyłanej do Warszawy z Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu czytamy: „Dla rozwiniecie bardziej wszechstronnej działalności Towarzystwa, jego przełożeni noszą się z zamiarem utworzenia żeńskiego zgromadzenia zakonnego (...) były juz pierwsze kandydatki do zgromadzenia”11. W czerwcu natomiast donoszono, że „do Moraska sprowadzono felicjanki, przy których istnieje pewnego rodzaju sekcja, żeńska gałąź Towarzystwa. Z powodu przyłączenia nowego dzieła do felicjanek– jak czytamy dalej w notatce informacyjnej - wśród kandydatek istniało wielkie niezadowolenie, wcześniej bowiem zapewniano je, że będzie to nowy zakon” 12 . I faktycznie bezpośrednia współpraca ze Zgromadzeniem Sióstr Felicjanek trwała krótko. Siostry jednak po wycofaniu się z Moraska przez następnych kilkanaście lat podawały w spisie swoich placówek również wspólnotę sióstr misjonarek, by w ten sposób uchronić ją przed represyjnym działaniem władz. Również Ojciec Posadzy we wszystkich sprawach dotyczących nowego zgromadzenia kierował się wielką ostrożnością. Nie zdołało to jednak zmylić czujnych funkcjonariuszy Służb Bezpieczeństwa. Założyciel wprost usłyszał zarzut, że tworzy nowe zgromadzenie „chrystusowianki”. Wydział do Spraw Wyznań w Poznaniu co jakiś czas niepokoił siostry sugerując, że „są członkiniami nielegalnie założonego zgromadzenia” 13 . Również szczeciński oddział bezpieki w listopadzie 1961 roku donosił do MSW w Warszawie, że „zgromadzenie utworzone przez Generała Chrystusowców jest nielegalne”. Po potwierdzeniu tej informacji planowano przeprowadzić likwidację placówek Płoty i Szczecin. Jednym ze skutków zamknięcia placówek miało być stworzenie dodatkowego problemu dla Ks. Posadzego. Wnioskowano bowiem, że po usunięciu sióstr z terenu „Posadzemu przybędzie 7 - 8 osób do wyżywienia”. Według dokumentów Służby Bezpieczeństwa likwidacja zakonu przewidziana była już wcześniej, ale „Posadzy trzymał siostry w Morasku” i przeprowadzenie takiej akcji 10 AGSF, Nr 12-444-958, List Ojca Ignacego do Matki Generalnej Felicjanek w Rzymie. 11 IPN BU, sygn, 01283/1082, Notatka informacyjna z 31.III.1959 roku. 12 IPN BU, sygn, 01283/1082, Notatka informacyjna z 22 VI 1959 roku.. 13 APSF, Morasko, List Ojca Posadzego do Matki Komisarski z 4.V. 1960 roku. 6 było podobno dość trudne14 . Nieprzychylna, a wręcz wroga atmosfera wokół Ojca Posadzego i nowej rodziny zakonnej, wzrastała aż do decyzji o całkowitej likwidacji Zgromadzenia Misjonarek15. Dlaczego do tego nie doszło? Pytań dlaczego jest bardzo wiele. Odpowiedź może być tylko jedna: Bóg tak chciał a Ojciec Ignacy Posadzy, dziś już Sługa Boży, całkowicie w to wierzył i chyba bezgranicznie ufał Bożej opatrzności. Dziś od tych trudnych i bolesnych wydarzeń mija 50 lat. W dniu 15 września 2008 roku Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla, założone przez Sługę Bożego Ojca Ignacego Posadzego, rozpoczęło swój rok Jubileuszowy. Daty graniczne Jubileuszu wyznacza wspomnienie dwóch ważnych wydarzeń. Pierwsze miało miejsce w Sanktuarium Matki Bożej w Rokitnie. Ksiądz Ignacy Posadzy, ówczesny Przełożony Generalny Towarzystwa Chrystusowego, w dniu 15 września 1958 roku odprawił Mszę świętą dla pierwszych kandydatek do nowego zgromadzenia, misjonarek dla Polonii Zagranicznej. Drugie wydarzenie nastąpiło rok później, w święto Ofiarowania Najświętszej Marii Panny. W tym dniu ks. Arcybiskup Antoni Baraniak, metropolita poznański, podpisał dekret erekcyjny. Mocą tego dokumentu wspólnota moraska została zatwierdzona przez Kościół jako „zgromadzenie zakonne na prawie diecezjalnym, którego głównym celem będzie duszpasterska i socjalna opieka nad polskimi wychodźcami”16 . Główną zasadą życia każdego zakonnika jest reguła zakonna. Punkt 4 Konstytucji zgromadzenia mówi: „Posłannictwo zgromadzenia obejmuje wszelką działalność apostolską i religijną, a także w miarę potrzeby i możności opieką społeczną i kulturalną na rzecz rodaków przebywających poza granicami Polski, oraz jeśli to konieczne na rzecz innych narodowości” (Konstytucje zgromadzenia p.4). Dalej w p. 56 czytamy: „Misję zgromadzenia spełniamy przez całe życie niezależnie od miejsca i rodzaju pracy. Wszystko cokolwiek czynimy składamy w ofierze za polskich emigrantów” (Konstytucje zgromadzenia p. 56). Pomimo to, wielkim marzeniem Ojca Ignacego był wyjazd sióstr na misje. Przez pierwsze 20 lat istnienia wspólnoty jedyną możliwą dla sióstr formą apostolstwa była praca na placówkach w kraju. W tym czasie Założyciel starał się przekazać swoim duchowym córkom, na czym polega charyzmat Zgromadzenia i jakie są jego specyficzne cechy. W głoszonych konferencjach uwrażliwiał siostry na specyfikę nowego zgromadzenia. „Każde Zgromadzenie – mówił - ma swój cel, obejmuje on np. szpitalnictwo, wydawnictwa, nauczanie itd. Nikt nie ma takiego 14 IPN BU, sygn. 01283/1082, Notatka Komendy MO w Szczecinie do Naczelnika Wydziału V Departament III MSW w Warszawie z2 września 1961roku.. 15 IPN BU 01283/1082, Informacja i wnioski dotyczące przełożonego Towarzystwa Chrystusowego ks. Ignacego Posadzego z 29 sierpnia 1961 roku. 16 ASM, 2, Dekret erekcyjny z 21 XI 1959 roku. 7 celu jak my mamy, mianowicie: charakterystycznym celem i zadaniem, jego specyfiką jest: Ukochanie sprawy Bożej wśród Polonii zagranicznej, potem żądza ofiary z siebie, radosne poświęcenie sił, wygód życia dla Polonii oraz karność wewnętrzna w duchu wiary i poczucie współodpowiedzialności za zgromadzenie i Polonię…”17 . Naczelnym hasłem zgromadzenia jest zawołanie „Wszystko dla Boga i Polonii Zagranicznej”. Każda misjonarka w swojej konsekracji oddaje życie Bogu ale w intencji Polaków żyjących poza granicami kraju. Dlatego Ojciec często przypominał „…My jesteśmy specjalnie dla Polonii … wszystko, cokolwiek czynimy, czynimy dla chwały Bożej, ale również dla naszych rodaków”18 . Każda Misjonarka powinna pragnąć ofiary z siebie i z radością poświęcić swoje siły a nawet życie, by ratować dusze synów i córek polskiego narodu. Cechą szczególnie podkreślaną przez Ojca Posadzego była radość. Tłumaczył, że Polacy na emigracji są często poranieni, samotni, dlatego powinno się wnieść w ich życie promyk nadziei i radości. Znane są Jego słowa: „Misjonarkę można poznać po uśmiechu”. Mimo wyjątkowo trudnych warunków rozwojowych, dziś zgromadzenie realizuje swoją misje w 11 krajach. Pierwsze trzy misjonarki rozpoczęły pielgrzymi szlak w 1978 podejmując pracę wśród polonii amerykańskiej w Los Angeles. Obecnie w Stanach Zjednoczonych pracuje 36 sióstr, w Kanadzie 8, Anglii 10, Australii 10, Belgii 6, Białorusi 6, Brazylii 9, Grecji 3, Niemczech 7, na Węgrzech 5 i we Włoszech 7. Na 39 placówkach zagranicznych pracuje 106 sióstr. Prawie tyle samo misjonarek modli się i pracuje w intencji zbawienia dusz polskich emigrantów na 14 placówkach w kraju. Zakres obowiązków podejmowanych przez siostry misjonarki jest bardzo szeroki. Misjonarkę można spotkać czuwającą przy chorych w polskim Ośrodku w Penhros w Walii, odwiedzającą starszych i samotnych Polaków w Australii czy jako pielęgniarkę, która otacza swoją troską Brazylijczyków polskiego pochodzenia w Cruz Machado. W Stanach Zjednoczonych i Kanadzie siostry pracują przy parafiach, prowadzą polskie szkoły i przedszkola. W krajach europejskich najczęściej można spotkać misjonarki Chrystusa Króla przy Polskich Misjach Katolickich. Pracujemy na różnych odcinkach od sali szkolnej przez kuchnie, zakrystie, biura. Wszędzie gdzie jesteśmy, staramy się być świadkami Chrystusa i głosić Jego Królestwo. Dzieląc los polskich emigrantów pomagamy im zachować polskie tradycje, ojczysty język a przede wszystkim wytrwać w wierze, którą najczęściej wynieśli z rodzinnego domu. Jan Paweł II podczas spotkania z Polakami w Niemczech powiedział „człowiek świadomy swej tożsamości płynącej z wiary, z chrześcijańskiej kultury ojców i dziadów, 17 I. Posadzy, Moim życiem jest Chrystus, Poznań 1994, s. 31 18 Tamże, s.13 8 zachowa swą godność, znajdzie poszanowanie w innych i będzie pełnowartościowym członkiem społeczeństwa, w którym wypadło mu żyć”. Słowa te bezpośrednio korespondują z zapisem z Konstytucji zgromadzenia, w myśl którego nasze włączenie się w opiekę duszpasterską polega na udzielaniu emigrantom pomocy, aby na obczyźnie mogli zachować swą tożsamość (…) przy jednoczesnym włączeniu się w nowe środowisko (Konstytucje Zgromadzenia p.55). Na polu działalności emigracyjnej aktywnych jest wiele instytucji i stowarzyszeń. Swoją działalnością wychodzą naprzeciw różnorakim oczekiwaniom i potrzebom rzesz emigracyjnych. Można więc zapytać, i wielu pyta, po co siostry zakonne na niwie pracy emigracyjnej? W odpowiedzi posłużę się cytatem z omawianej Instrukcji: „Apel do zakonników o szczególne zaangażowanie na rzecz migrantów i uchodźców znajduje bowiem głębokie motywacje w swego rodzaju zbieżności miedzy najgłębszymi oczekiwaniami tych ludzi oderwanych od swojej ziemi a życiem zakonnym. Są to często niewypowiedziane oczekiwania ubogich bez perspektyw bezpieczeństwa, zepchniętych na margines, często upokarzanych w swym pragnieniu braterstwa i komunii. Solidarność ofiarowana przez tych, którzy dobrowolnie obrali życie ubogie, czyste i w posłuszeństwie stanowi nie tylko wsparcie w trudnych chwilach ale daje też świadectwo wartością zdolnym rozpalić nadzieję w tak smutnych sytuacjach” (cyt. za Instrukcja p.83). Kontynuując odpowiedź przejdę do treści z Konstytucji Zgromadzenia które bezpośrednio korespondują z powyższym cytatem. Punkt 3 Konstytucji mówi, że misjonarki wypełniając swoją misję dzielą życie i koleje losu emigrantów, a bezgraniczne przyjcie nauki ewangelicznej w szczególny sposób ma uwrażliwiać siostry na duchowe i materialne potrzeby emigrantów. Ślubowana czystość, ofiarowana Bogu i przeżywana w duchu wiary, uzdalnia do umiłowania w Chrystusie tych do których jesteśmy posłane. Jest także znakiem i zachęta do wiernej miłości dla tych, którzy mają wytrwać w miłości małżeńskiej mimo długotrwałej niejednokrotnie rozłąki (Konstytucje zgromadzenia p. 16). Ubóstwo natomiast uzdalnia nas do przyjęcia właściwej postawy wobec potrzebujących ludzi i zobowiązuje zarazem do umiłowania Chrystusa w biednych, chorych, starcach i dzieciach, zwłaszcza wśród rodaków na emigracji (Konstytucje zgromadzenia p.19). Nasze zakonne posłuszeństwo wyraża się w postawie służby pełnionej z miłości i z miłością W myśl wskazań Założyciela pragniemy w „miłości Boga uświęcić dusze, a w ofiarnej pracy dla wychodźstwa strawić siły i życie nasze” ( Konstytucje zgromadzenia p. 23). Na przestrzeni historii wiele rodzin zakonnych z Polski otwierało i otwiera nadal swoje placówki poza granicami kraju, podejmując się również pracy na rzecz Polaków tam żyjących. Działalność polonijna nie jest jednak celem wynikającym z ducha i charyzmatu 9 poszczególnych zgromadzeń. Rok 1989 stworzył dla zakonów w Polsce nowe perspektywy pracy i dał poszczególnym rodzinom zakonnym możliwość powrotu do prowadzenia dzieł do których zostały powołane, a których w czasach PRL-u prowadzić nie mogły. Zarówno ten fakt jak i zmniejszająca się liczba powołań sprawia, że siostry wycofują się z wielu placówek polonijnych. Ponadto powstałe na emigracji prowincje zgromadzeń, które najbardziej zapisały się w duszpasterstwie polonijnym jak felicjanki, nazaretanki, zmartwychwstanki, szarytki czy franciszkanki Rodziny Maryi nie mają już bezpośredniego związku z Polską i stanowią odrębna jednostkę organizacyjną nie odwołując się do pracy w duszpasterstwie polskim19 . Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej jest prawie dwieście. Nie jesteśmy wstanie dotrzeć do wszystkich zakątków ziemi, gdzie żyją nasi Rodacy, by pośród nich żyć i pracować. Przestrzenią, która nie zna granic jest modlitwa i właśnie dzięki modlitwie możemy być wszędzie tam - jak mówił Ojciec Posadzy - gdzie bije polskie serce. Ponadto, co wynika z specyficznego celu zgromadzenia, wszystkie trudy, prace i wszystko co stanowi nasza misjonarską codzienność oddajemy Bogu w intencji polskich emigrantów. I to właśnie wyróżnia Zgromadzenie Sióstr Misjonarek spośród innych pracujących również na rzecz Polaków na emigracji. W 2007 roku zgromadzenie podjęło nową inicjatywę, nazwaną „Dom modlitwy”. Są to siostry, które na pewien czas odchodzą od życia czynnego, by poprzez swoje odosobnienie, pokutę, prace i modlitwę wypraszać łaski zarówno dla naszych rodaków żyjących poza ojczyzną jak i dla wszystkich sióstr i księży pracujących wśród nich. Wysiłki w realizowaniu misji i wierność charyzmatowi Założyciela zostały potwierdzone przez Kościół 24 listopada 1996 roku przyznaniem Zgromadzeniu praw papieskich. Od 15 września 2008 Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Chrystusa Króla dla Polonii Zagranicznej przeżywa swój rok jubileuszowy. O roku jubileuszowym mówi Biblia, że jest to rok łaski od Pana. Czas wdzięczności za wszystko, czego Bóg w tym czasie dokonał. Myślę, że nawet po zapoznaniu się z tak krótkim przyczynkiem dotyczącym historii zgromadzenia widać, że jest za co Bogu dziękować. Bogu i ludziom. 19 J. Lewandowska, Rola Kościoła katolickiego w kultywowaniu polskiej tradycji i tożsamości narodowej. Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa polskiego Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy (msp), Bydgoszcz 2009.



0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
1. Wybierz kontynent
Na mocy pozwolenia Prymasa Polski z dn. 28 listopada 1983 r., zgodnie z postanowieniem VII Kapituły Generalnej i uzyskaniu zgody Rady Generalnej Towarzystwa Chrystusowego ówczesny przełożony generalny ks. dr Edward Szymanek TChr erygował 3 maja 1984 r. Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego ustanawiając dyrektorem ks. prof. Bogusława Nadolskiego. Bezpośrednim celem IDE było przygotowywanie specjalistycznych kadr w zakresie apostolatu Emigracyjnego. Jak powiedział ks. dr Józef Bakalarz TChr w wykładzie inauguracyjnym na rozpoczęcie działalności Instytutu, "ma on być sercem i motorem Ruchu Apostolatu Emigracyjnego praktykowanego w różnych formach i według różnych metod."

Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego im. Kard. Augusta Hlonda

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań
tel. +48 61 64 72 523, ide@chrystusowcy.pl

BANK PEKAO SA 36124065241111001023869649