loading...

Wpisz miasto w którym przebywasz,
aby odnaleźć Mszę Świętą w języku polskim.

Zamknij wpis

Zeszyt 10 (2009) Ks. Krzysztof Tyliszczak, TChr

Implikacje “ERGA MIGRANTES CARITAS CHRISTI” w duszpasterstwie Polaków na Wyspach Brytyjskich.

Emigracja z Polski na Wyspy Brytyjskie datuje się od roku 1831. Po nieudanych powstaniach w 1831 r., 1848 r., 1863 r. i 1905 r. Polacy szukali tu schronienia z powodów politycznych i ekonomicznych. Sytuacja materialna pierwszych emigrantów, a także ich rozproszenie uniemożliwiało stworzenie kościoła polskiego. Od samego początku podejmowane były próby objęcia Polaków polską opieką duszpasterską. W okresie od 1853 do 1863 roku ks. Emeryk Podolski odprawiał dla Polaków nabożeństwa w kaplicy przy Sutton Street w dzielnicy Soho w Londynie. Na skutek starań Generała Zamoyskiego i dzięki życzliwości Kardynała Weisman'a w 1864 r. przybył z kraju ks. Chwaliszewski i odprawiał nabożeństwa dla Polaków w kaplicy polskiej kościoła św. Piotra w Hatton Gardens. Gdy jednak władze zakonne odwołały go z powrotem do kraju, Polacy w Londynie zostali bez opieki duszpasterza polskiego. Kroniki wspominają przyjezdnych kapłanów, którzy przebywali tu czasowo otaczając Polaków opieką duszpasterską. Byli nimi księża: Wincenty Bronikowski, Stanisław Królikowski, Antoni Lechert, Władysław Bajerowicz, Alojzy Foltin i Henryk Cichocki. Dużo troski o Polaków okazał ks. Józef Von Larsberg, Niemiec. W 1894 roku duszpasterska opieka nad Polakami została ostatecznie sformalizowana. Kardynał Herbert Vaughne, ówczesny arcybiskup Westminster'u, zatroskany o los i potrzeby religijne Polaków zaprosił Matkę Franiszkę Siedliską, fundatorkę Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek i ich ojca duchownego, ks. Lecherta, aby założyli stałą misję polską i zaopiekowali się Polakami. Z Matką Siedliską przyjechały wtedy dwie siostry i założyły pierwszą polską szkółkę. Odtąd nabożeństwa polskie odbywały się regularnie w kaplicy przy Globe Road, później przy Cambridge Heath Road, we wschodniej dzielnicy Londynu, Bethnal Green. Wielkie zainteresowanie losem Polaków okazywała p. Zofia Pace, z domu Andrzejewska, żona adwokata brytyjskiego, która niestrudzenie zdobywała fundusze na polskie duszpasterstwo. Po ks. Lechercie stałą opiekę duszpasterską objął Salezjanin ks. Grzegorz Domański (1904-1906). W roku 1905 Polacy wydzierżawili nieużywany dom marynarzy przy Mercer Street. Z sali zrobiono kaplicę, urządzono mieszkanie dla rektora, bibliotekę i szkółkę sobotnią. W ty, okresie powstała idea kupna własnego polskiego kościoła. Powstał specjalny komitet kościelny pod patronatem arcybiskupa Westminster'u przychylnego Polakom i popierającego ideę polskiego kościoła. W krótkim czasie zebrano 4000 funtów i pan Pace ofiarował plac na budowę. Wybuchła jednak pierwsza wojna światowa. Rząd brytyjski wprowadził zakaz wszelkich inwestycji budowlanych. Fundusze zbierano jednak w dalszym 2 ciągu w nadziei, że po wojnie będzie można zrealizować marzenie Polaków i przystąpić do budowy kościoła. W okresie tym rektorem Polskiej Misji był Salezjanin ks. Jan Symior (1913-1921). Kapłan ten sprawował opiekę nie tylko nad swymi parafianami, ale również opiekował się obozami, w których przebywali polscy więźniowie wojenni z armii niemieckiej. Podczas pierwszej wojny światowej powstały przy Misji "Polski Komitet Dobroczynności" i Polskie Stowarzyszenie Katolickie "Biały Orzeł". Po zakończeniu wojny zebrane do tej pory pieniądze na budowę kościoła zdewaluowały się i sporo osób interesujących się i popierających sprawę polskiego kościoła wyjechało do wolnej Polski. Towarzystwa zamarły. Potrzeba kościoła była jednak nadal aktualna, jako, że na Wyspach Brytyjskich została duża grupa Polaków. W roku 1921 ks. Józef Wroński, który przejął rektorat to ks. Symiorze, zmarł nagle na atak serca i opiekę nad Polakami objęli angielscy Salezjanie, do czasu, kiedy to rektorem Misji został przybyły z Polski ks. Teodor Cichos (1926-1938). Odnowił on kościół polski przy Mercer Street i za zgodą kardynała arcybiskupa Bourne założył nowy komitet nabycia kościoła. Zorganizowanie nowego kościoła stało się w tym czasie palące, jako, że władze uznały dotychczasowy dzierżawiony kościół za nienadający się do użytku publicznego i nakazały jego zamknięcie. W roku 1928 kościół polski przy Mercer Street odwiedził Kardynał Kakowski w towarzystwie Ks. Biskupa Przeździeńskiego z Siedlec i Ambasadora R.P. Skirmunta. W tymże roku Polska Misja Katolicka w Londynie odczuła boleśnie zgon swej największej i najbardziej oddanej sprawie polskiego kościoła, dobrodziejki p. Zofii Pace. W tym także czasie, po uciążliwych poszukiwaniach, znaleziono kościół, który wystawili na sprzedaż Swedenborgianie w dzielnicy Islington, przy Devonia Road, za 4000 funtów. Kościół ten z mieszkaniami po obydwu stronach i z salą można było łatwo dostosować do potrzeb Polskiej Misji Katolickiej i użytku sakralnego i także do potrzeby polskiej szkoły sobotniej. Kardynał Bopurne zgodził się na nabycie tego kościoła i udzielił 1000 funtów pożyczki na jego odrestaurowanie i dostosowanie kościoła do katolickich potrzeb liturgicznych. Poświęcenie pierwszej polskiej świątyni na Wyspach Brytyjskich odbyło się 30 października 1930 roku dokonanego przez Ks. Kardynała Augusta Hlonda, Prymasa Polski w obecności kardynała arcybiskupa Bourne. Pod koniec lat 30-tych Kościół na Devonii wszedł w trudny okres. Katolicka wspólnota polska starzała i kurczyła się szybko; były nawet obawy, że mała grupa Polaków nie będzie w stanie utrzymać tej katolickiej polskiej placówki i duszpasterza. Kardynał Westminsteru Hinsley pragnął jednak utrzymać polską duszpasterską placówkę w Anglii i gdy w 1938 r. ks. Rektor Teodor Cichos zaczął chorować zwrócił się z prośbą do Kardynała Prymasa Hlonda z prośbą o nowego rektora. Ks. Władysław Staniszewski, w 1938 r. dyrektor biura kancelarii Prymasa Polski zaofiarował się przyjechać do Anglii na 3 lata. Wyjeżdżał do Londynu żegnany słowami kardynała Hlonda: "Po wielkiej wojnie, na jaką się zanosi, najprawdopodobniej tamtejsza kolonia polska powiększy się i jeżeli uda się utrzymać tę placówkę do tego czasu, to może się okazać opatrznościowym". Słowa ks. Prymasa sprawdziły się szybko. 15 miesięcy później wybuchła II wojna światowa. Kościół na Devonii stał się jedynym wolnym kościołem polskim w Europie. Z przyjazdem Prezydenta Rządu R.P., Naczelnego Wodza Polskich Sił Zbrojnych, kościół ten urósł, jak się 3 wyraził ambasador Edward Raczyński, do rangi kościoła Polski Walczącej. Biskup Polowy Gawlina miał w Misji swą kwaterę główną. W dniu wybuchu wojny okręty Polskiej Marynarki Wojennej znalazły się w portach angielskich. Ponieważ nie miały one kapelana, więc Rektor Polskiej Misji Katolickiej (PMK) odwiedził te okręty, odprawił dla nich Mszę św., wygłosił kazania i dał marynarzom sposobność spowiedzi św. Już na wieczerzy wigilijnej roku 1939, Misja gościła uczniów z "Daru Pomorza" który wojna zaskoczyła na Atlantyku. Zaczął się przypływ Polaków, szczególnie studentów z Holandii i Belgii, którzy uchodzili przed inwazją armii hitlerowskiej. W maju 1942 r. PMK otworzyła w sąsiednim domu Dom Żołnierza dla przybywających na urlopie żołnierzy ze Szkocji z 45 łóżkami i jadłodajnią. Do roku 1948, kiedy to "Dom Żołnierza" został zlikwidowany dał on schronienie dla 15 000 żołnierzy. Zakończenie wojny nie tylko nie zmniejszyło zadań i obowiązków Misji, ale je znacznie powiększyło. Wyłonił się olbrzymi problem duszpasterski zorganizowania służby duszpasterskiej dla prawie dwustu tysięcy uchodźców - żołnierzy. Z chwilą demobilizacji żołnierzy, i przyjazdu do Wielkiej Brytanii ogromnych rzesz cywilnych Polaków, którzy od opuszczenia Rosji z Armią Gen. Andersa, przebywali w obozach w Afryce, Indiach i Ameryce Południowej trzeba było myśleć o księżach, którzy by w powstających szybko skupiskach polskich rozpoczęli jak najszybciej pracę duszpasterską. Funkcje duszpasterzy emigracyjnych obejmowali Kapelani Polskich Sił Zbrojnych a także polscy kapłani, byli więźniowie obozów koncentracyjnych, którzy zdecydowali nie wracać do Polski w nowej powojennej politycznej rzeczywistości. W pierwszym okresie powojennym praca duszpasterska prowadzona była niejako dwutorowo ze względu na obecność w Londynie Ks. Inf. Michalskiego, Wikariusza Generalny P.S.Z. który miał władzę w obozach wojskowych. Episkopat Anglii i Walii pragnął ujednolicić władzę jurysdykcyjną nad Polakami przebywającymi na ich terenie. W 1947 r., na zaproszenie kardynała Hlonda, ówczesny Kardynał Griffin, Prymas Anglii, Arcybiskup Westminsteru odwiedził Polskę. W czasie historycznego spotkania pomiędzy dwoma głowami kościołów przedyskutowano i nadano ramowe struktury polskiego duszpasterstwa emigracyjnego. Ks Kardynał Griffin przedstawił ustalenia podjęte w Warszawie na Plenarnym Posiedzeniu Episkopatu Anglii i Walii i uzyskał absolutna aprobatę swej decyzji. Rezultatem był dekret Arcybiskupa Griffin'a z 15 września 1948 r. mianującego Rektora Polskiej Misji Katolickiej Ks. Władysława Staniszewskiego, Wikariuszem Delegatem dla cywilnych Polaków w Anglii i Walii z władzą ordynariusza. Umożliwiło to ówczesnemu rektorowi zaangażowanie księży i zorganizowanie regularnej opieki duszpasterskiej w 18 diecezjach Anglii i Walii. Olbrzymią tę pracę organizacyjną Pierwszy Wikariusz Delegat przeprowadzał bardzo skromnymi siłami środkami finansowymi a polscy duszpasterze pracowali nieraz w prymitywnych i zawsze bardzo trudnych warunkach.(1) ------------------------------------------ (1) Historia Polskiej Misji Katolickiej (wersja internetowa) Zob. K. Marchlewicz, Wielka emigracja na Wyspach Brytyjskich (1831-1846) Londyn 2008 4 W latach 1947-49 odnotowuje się drugą falę Polaków przybywających na Wyspy Brytyjskie po zakończeniu dzialań II wojny światowej. Jest to kilkanaście tysięcy osób tak zwanych DP (Displace Person) którzy znajdują zatrudnienie głównie w przemyśle włókienniczym i na roli. Przybywali oni z brytyjskiej strefy okupacyjnej w Niemczech w ramach programu Europian Voluntary Workers. Wśród nich znajdowali się także kapelani wojskowi uwolnieni z obozów koncentracyjnych. Kapelani ci zostali później zasileni przez księży, którzy ukończyli seminarium polskie w Paryżu. Uchodźcy Polscy osiedlali się głównie w miejscach, gdzie były duże możliwości znalezienia pracy, czyli w tzw. Midlandach / środkowa Anglia / i północnej Anglii /York’s, Lanc’s /. Nieduża grupa osiedliła się na farmach głównie w Walii. Polacy przybyli do Anglii i Walii nie tworzyli żadnych dzielnic mieszkaniowych, lecz osiedlali się tam gdzie były wolne mieszkania (flaty) czy domy do nabycia. Byli rozproszeni po danym mieście, czy po okolicy gdzie były tańsze domy. Dla duszpasterstwa polonijnego wybierano kościół, który był stosunkowo łatwo dostępny dla parafian, którzy korzystali z publicznych środków komunikacji. Z czasem, mimo różnych trudności, zwłaszcza finansowych, decydowano się na nabycie własnego kościoła. Głównym motywem nabywania kościołów był fakt, że Msze św. w języku polskim mogłyby być odprawiane po Mszach św. normalnej angielskiej parafii. Oznaczało to fakt, że Msza święta mogła być odprawiana albo wcześnie rano, albo późno popołudniu. Ponadto były różne komplikacje z tak zwanymi nabożeństwami dodatkowymi, jak nabożeństwa majowe, październikowe, Droga Krzyżowa, Gorzkie Żale itp. Przy kupnie kościoła starano się uwzględnić fakt, aby nabyć kościół położony w miejscu łatwo dostępnym dla ludzi mieszkających w rozproszeniu, żeby były dobre warunki dojazdu transportem miejskim. Od tego czasu zaczęła wzrastać liczba polskich parafii w Anglii i Walii i doszła do liczby 78. Na bazie tych wspólnot mniej lub bardziej regularną opieką duszpasterską objęci zostali Polacy żyjący w dalszych 89 miejscowościach. Razem więc polskie duszpasterstwo do lat 80- tych obejmowało 167 miejscowości w Anglii i Walii. Całą tę strukturę zawdzięczamy Rodakom, którzy kosztem wielu wyrzeczeń, dzieląc się nieraz przysłowiowym wdowim groszem, nabywali lub budowali polskie kościoły, kluby parafialne, szkoły sobotnie, zabezpieczając w ten sposób przyszłym pokoleniom bazę materialną służącą duszpasterstwu. W latach 80-tych emigrację niepodległościową liczebnie zasiliła emigracja solidarnościowa, zwłaszcza po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, kiedy Polakom przebywającym w Wielkiej Brytanii czasowo, rząd brytyjski nadał prawo stałego osiedlenia. Grupa ta zawierała wielu praktykujących katolików, którzy nie tylko włączyli się bardzo aktywnie w istniejące struktury parafialne, ale wprowadziła nowego ducha w starzejące się i powoli kurczące wspólnoty. W momencie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej i otwarcia brytyjskich rynków pracy dla Polaków, polskie duszpasterstwo w Wielkiej Brytanii było w wyjątkowej sytuacji. Istniały już bowiem silne struktury organizacyjne Polskiej Misji Katolickiej, wypracowane przez lata powojenne. Ta nowa fala emigrantów to przede wszystkim emigracja zarobkowa. Trzeba tu mówić o kategorii emigrantów – zwłaszcza ludzi młodych – pragnących przede wszystkim zdobyte na emigracji środki materialne zużytkować w kraju. To nowe wyzwanie spotkało się z natychmiastowym odzewem ze strony Kościoła w Polsce. Powstały nowe ośrodki duszpasterskie. W chwili obecnej pracuje w Anglii i Walii 109 kapłanów diecezjalnych i zakonnych, 3 braci zakonnych, którzy docierają do 219 ośrodków rozrzuconych po całej Wyspie. (2) ---------------------------------------------- (2) Duszpasterstwo polskie w Anglii i Walii., Londyn 2008 5 Polscy emigranci, zwłaszcza ze wsi i małych miast, przed przyjazdem na wyspy brytyjskie nie miali żadnego doświadczenia życia w multikulturowym i multirasowym społeczeństwie, co jest jedną z przyczyn ich niewystarczającej integracji w społeczeństwie brytyjskim. Wprawdzie w obliczu pogłębiającej się dechrystianizacji społeczeństwa brytyjskiego, objawiającej się przede wszystkim brakiem modlitwy, kryzysem moralności ewangelicznej i biernością w praktykowaniu wiary, pojawiła się ogromna presja, zwłaszcza ze strony instytucji kościelnych, by zasymilować ogromne rzesze Polaków w kościołach angielskich. To jednak ze względu na specyfikę polskiego duszpasterstwa, asymilacja ta, zwłaszcza wśród nowoprzybyłych naszych Rodaków, jest po prostu niemożliwa. Może spowodowane to było zagrożeniem ze strony ekstremistów islamskich, którzy niechętnie integrowali się ze środowiskiem brytyjskim. Dlatego wywiązała się ożywiona dyskusja na temat modelu relacji pomiędzy duszpasterstwem polonijnym, a duszpasterstwem lokalnym. Dyskusja ta niejednokrotnie przenosiła się do mass mediów, stając się często przyczyną wielu nieporozumień. Można było dostrzec w tej dyskusji dwa skrajne stanowiska, jedno – opowiadające się za niemal całkowitą i szybką asymilacją duszpasterstwa polonijnego przez duszpasterstwo lokalne, drugie zaś – opowiadające się za maksymalnym uniezależnieniem się, czyli swoistą izolacją polskiego duszpasterstwa wobec struktur i działań Kościołów lokalnych. (3) Można tu wprawdzie mówić o integracji, ta jednak „musi w pełni respektować odmienność migrantów, ich duchowe i kulturowe korzenie,przezwyciężając granice uniformizacji oraz rozróżniając między terytorialnym charakterem duszpasterstwa, a tym, który bazuje na bazie etnicznej, kulturalnej i obrzędowej przynależności”(4) Integracja nie jest problemem lat, ale jest problemem pokoleń. Najlepszym tego przykładem jest polska emigracja. Patrząc od strony praktycznej mówimy o integracji zawodowej, bowiem pracując w jakimś przedsiębiorstwie musimy się zintegrować z pracownikami w miejscu pracy. Dalej możemy mówić o integracji towarzyskiej. Ma się sąsiadów, kolegów czy koleżanki w miejscu pracy, są jakieś inicjatywy dzielnicowe itp. które sprawiają, że włączamy się w życie danego środowiska. Zupełnie czymś innym jest integracja duchowa. Przebiega ona na płaszczyźnie przeżyć duchowych. W modlitwie, w życiu duchowym, posługujemy się tak zwanym „językiem serca”. To że znam język np. angielski, nie znaczy że będę się modlił po angielsku. Wielokrotnie słyszy się, że ktoś znajduje się przez cały tydzień w środowisku np. angielskim, ale przynajmniej w niedziele chce się pomodlić po polsku w swoich potrzebach, pośpiewać w kościele pieśni, które go uczuciowo angażują i wiążą z przeżyciem religijnym. Przeżycie religijne, jak i cały rozwój duchowy człowieka jest związany z kulturą w której się wyrosło i w której się wzrasta. Ogromne znaczenie ma tutaj dom rodzinny. Sługa Boży Jan Paweł II często o tym mówił. Zresztą to jest również problem np. liturgii w krajach Afryki. Mimo że niejednokrotnie używany jest język angielski czy francuski, ale oprawa liturgiczna jest związana z kulturą miejsca / tańce /. Dla trzeciego pokolenia może to już wyglądać inaczej. Ale ciągle w drugim pokoleniu religijność jest oparta, czy powinna być oparta o kulturę domu. Zwłaszcza, że liturgia ma podwójny wymiar: wspólnotowy i osobisty. ------------------------------------------------------ (2)Por. Katolicka prasa angielska: The Tablet - 5 January 2008; 12 January 2008; Catholic Herald – No.6344-March 2008 (3) Erga Migrantes Caritas Christi,89. 6 Celem duszpasterstwa jest zachowanie, umocnienie wiary oraz duchowego dążenia do zjednoczenia z Chrystusem. Obecnie w Anglii jak podają różne agencje (Biuletyny Radia Watykańskiego) jest bardzo silna akcja antykatolicka, czy w ogóle antychrześcijańska. Anglia z kraju purytańskiego stała się krajem liberalizmu głównie etycznego. Istnieje dzisiaj w Anglii i w ogóle w zachodnim świecie dyktatura tzw. „tolerancji”. Były dyktatury nazistowskie, faszystowskie, komunistyczne, ale okazuje się, że obecnie wprowadzono „dyktaturę tolerancji”. Pytaniem zasadniczym, które dzisiaj trzeba sobie postawić jest: „co bardziej pomoże w zachowaniu i utwierdzeniu wiary, religijność oparta jedynie o język, czy ta religijność, która jest związana z tzw. językiem serca, czyli religijność oparta przede wszystkim o duchowe przeżycie?”. Bardzo wielu rodziców uczy dzieci języka polskiego i całej polskiej kultury, by zachować i przekazać im rodzinne tradycje. Ponadto jest problem ciągle dużego procentu Polaków, którzy traktują emigrację jako pobyt czasowy. Może on istnieć i kilkanaście lat, ale on jest ciągle czasowy. Te osoby usiłują zachować „polskość” ogólnie mówiąc i gromadzą się głównie przy duszpasterstwie polskim. Tutaj należy bardzo otwarcie powiedzieć, że otwarcie granic w maju 2004 roku w sprawach ekonomicznych, sprawiło ogromny odpływ siły roboczej z naszej Ojczyzny. Jednak jest to zjawisko wielkiej płynności. Jedni zostają na dłużej inni na krócej. Głównym motywem ich przebywania w Anglii jest faktor ekonomiczny. Nie ulega wątpliwości, że musimy poszukiwać rozwiązań nie mających nic wspólnego z tego rodzaju skrajnościami. Problem jest jednak skomplikowany, tym bardziej, że wciąż zmieniają się przepisy państwowe w wielu krajach, oraz że nie do końca przewidywalna jest dynamika wyjazdów Polaków za granicę. Tak czy inaczej duszpasterstwo polonijne nie może zatracić swej tożsamości, ale też nie może dawać powodów do podejrzeń o brak otwartości na powszechność Kościoła. Niech w tym względzie słowa, które wypowiedział Sługa Boży, Ojciec Święty Jan Paweł II, w Melbourne, w czasie spotkania z Polakami i przedstawicielami innych narodów, 28 XI 1986 roku staną się dla nas pomocą w zrozumieniu tego problemu: „Mam obowiązek i pragnę przypomnieć Wam drodzy Rodacy, podwójną odpowiedzialność, odpowiedzialność za to, z czego wyrastacie, za to w co wzrastacie, co tworzycie, za waszą nową Ojczyznę”, Próby ujednolicenia form kultu w Kościele angielskim poprzez nakazywanie Polakom dostosowania się do miejscowych obrzędów i zakazywania praktykowania ich tradycyjnych obrzędów i form pobożności było niejednokrotnie przez nich rozumiane jako zamach na religijność, a emocjonalna religijność Polaków wzmagała poczucie krzywdy, np.spowiedź powszechna w miejsce spowiedzi indywidualnej.(5) Kościół dostrzegając te problemy podkreśla nieustannie, że celem jego działalności duszpasterskiej jest integralne zbawienie człowieka z uwzględnieniem jego odmienności kulturowych wyrażających się również w różnorodności form kultu.(6) ------------------------------------------------------------------------------- (5) Por. II Polski Synod Plenarny, Duszpasterstwo Polskie za Granicą,10. (6) Por. Jan Paweł II, Ob Diem in universo orbe migrantibus et profugis dicatum in annum 2005,2. 7 Znaczenie elementów patriotycznych w liturgii, zwłaszcza dla starszej emigracji, jak i tradycyjnej pobożności to kolejne cechy duszpasterstwa polonijnego. Wyjeżdżający z Ojczyzny zabierając ze soba całą spuściznę duchową i kulturową – organizowali życie religijne w miejscach osiedlenia według zwyczajów polskich.(7)Spotkanie się tradycyjnej pobożności polskich emigrantówz wzorcami religijności Wysp Brytyjskich wywołało wiele spięć. Jednak wiara katolicka była ratunkiem dla tych, którzy nagle znaleźli się w zupełnie obcym dla siebie świecie, bez wielkich zasobów. W tej sytuacji Kościół stawał się największą siłą, która podtrzymywała ducha narodowego na emigracji, pozwalała się zorganizować, wyrazić swoją wiarę. W polskim duszpasterstwie emigracyjnym duże znaczenie ma tzw. Religijność ludowa, związana z obyczajowością, powstałą wokół roku liturgicznego: opłatek, święconka, Boże Ciało, nabożeństwa majowe i październikowe, dzień zaduszny, pielgrzymki.(8) Ta obrzędowość i religijność łączy ludzi, sprawia, że mają okazję do spotkań w kościele i parafii, szukają kontaktu z duszpasterzem. Tradycyjna polska pobożność ułatwia również rozwijanie się życia kulturalnego, towarzyskiego i jest miejscem podtrzymywania tradycji narodowych. Wśród bolesnych problemów dzisiejszej emigracji zauważyć można kryzys instytucji małżeństwa. Rozłąka teoretycznie czasowa, praktycznie przeciąga się czasem na kilka lat, co sprawia, że zawierane są nowe znajomości, prowadzące w konsekwencji do rozbicia małżeństw i rodzin(9). Stąd ogromny nacisk polskich duszpasterzy na Wyspach Brytyjskich na katechezę przedmałżeńską, jak i katechezę rodzinną. Problemem są również małżeństwa mieszane narodowościowo i wyznaniowo. Polacy mieszkając na Wyspach Brytyjskich, żyją w świecie wielu kultur i religii. Wchodząc w mieszane związki małżeńskie, doświadczają spotkania dwóch totalnie różnych kultur, a tym samym systemów wychowania dzieci i ich formacji religijnej. Jest to szczególnie dotkliwe przy spotkaniu naszej religii z islamem.(10) Małżeństwa mieszane narodowościowo i wyznaniowo są także cechą charakterystyczną duszpasterstwa na Wyspach znamionującą mlode pokolenie. Przybywając z Polski gdzie żyli można powiedzieć w jednej kulturze, teraz muszą się odnaleźć w świecie wielu kultur, a to powoduje problemy w rodzinach, dotyka wychowania dzieci i młodzieży. Taka sytuacja wymaga od duszpasterzy szczególnej troski, zwlaszcza gdy przy małżeństwach narodowościowo mieszanych dzieci mają trudności językowe. Istotę problemów małżeństw mieszanych stanowi z jednej strony zawężenie wspólnej bazy społeczno-kulturowej, która chroni życie małżeńskie i rodzinne przy jednoczesnym rozszerzeniu odrębności, które mogą rodzić nieporozumienia i konflikty między innymi w dziedzinie wychowania dzieci, w ich formacji religijnej.(11) Bardzo niepokojącym jest zjawisko zawierania małżeństw tylko dla pieniędzy, w zamian zauzyskanie możliwości rezydentury na terenie krajów Unii Europejskiej. Ujemnym zjawiskiem jest również problem kohabitacji, który na Wyspach Brytyjskich staje się niemal plagą. Młodzi ludzie, obserwując swoich angielskich rówieśników, którzy nie kierują się w swoim życiu moralnością ewangeliczną, naśladują ich w swoim zachowaniu. Uczestnicząc jednak w życiu religijnym, pragną również korzystać z dóbr sakramentalnych Kościoła. Nie zawsze jednak jest to możliwe, ze względu na brak możliwości otrzymania rozgrzeszenia, co jest wielkim bólem dla duszpasterzy. ------------------------------------------------------ (7)Por.Erga Migrantes Caritas Christi,50. (8)Por.Erga Migrantes Caritas Christi,44-48 (9) Por. II Polski Synod Plenarny, Duszpasterstwo Polskie za Granicą, 14. (10) Por. Erga Migrantes Caritas Christi, 64. (11) tamże. 8 Cechą charakterystyczną jest również osiedlanie się Polaków w miejscach, gdzie znajdują możliwość pracy, a to nie zawsze pokrywa się z istniejącą strukturą Polskiej Misji Katolickiej. Niełatwą rzeczą jest tworzenie nowych ośrodków duszpasterskich, bo wiąże się to z zapewnieniem utrzymania duszpasterza oraz opłat związanych z miejscem kultu religijnego. Ośrodki emigracyjne tworzą ludzie, którzy nie zawsze są w stanie zabezpieczyć te fundusze, a Polskie Misje Katolickie nie posiadają takowych funduszy. Pomimo jednak tych trudności, wspólnymi siłami, w trosce o każdego wierzącego rodaka, tworzymy nowe ośrodki duszpasterskie, chociaż jesteśmy świadomi, że mogą być one krótkotrwałe. Trudności organizacyjne duszpasterstwa polonijnego polegają również na niełatwym zadaniu: organizowania licznych spotkań w soboty i niedziele – które i tak już są wypełnione posługą liturgiczną oraz dojazdami do filialnych kościołów – a także urządzaniu różnego rodzaju spotkań indywidualnych i grupowych. Poważnym problemem polskiego duszpasterstwa emigracyjnego na Wyspach Brytyjskich jest jego rozproszenie terytorialne i duża odległość dzieląca skupiska polonijne oraz praca zawodowa rodaków również w niedziele i święta. W wielkich aglomeracjach miejskich trudno organizować spotkania w zwykłe dni tygodnia, uwzględniwszy czas pracy i nauki w szkole. Ważnym elementem, który może być pomocnym w rozwiązywaniu tych trudności, są organizacje, zwłaszcza oparte o zasady apostolstwa świeckich, jak np. Instytut Polski Akcji Katolickiej w Anglii i Walii. Umożliwiają one spotkania w mniejszych grupach, w których może rozwijać się tak bardzo potrzebna działalność formacyjna. Mogą one służyć pomocą w organizowaniu spotkań przy kościele i mogą docierać tam, gdzie duszpasterzowi trudno byłoby nawiązać kontakty. Życie na emigracji stanowi zatem dla wiernych świeckich wyzwanie do dawania świadectwa – zarówno swoim osobistym życiem, jak i zorganizowaną działalnością religijną – w społeczeństwie multikulturowym i multireligijnym. Dla polskich emigrantów zmuszonych z różnych przyczyn do opuszczenia Ojczyzny, swych najbliższych, często poniewieranych, wykorzystywanych w pracy, polskie kościoły są przystaniami duchowymi, pozwalającymi im przetrwać trudne chwile rozłąki, gdzie czują się u siebie, gdzie odzyskują swe pełne człowieczeństwo. Polskie kościoły są także dla emigrantów pomostem pomiędzy nimi a krajem rodzimym, dającym im poczucie przynależności w bezimiennej, wielokulturowej i wielonarodościowej masie. Pozwólcie, że zakończę to moje wystąpienie życzeniami: Aby duszpasterze emigracyjni posługując naszym Rodakom rozproszonym po różnych zakątkach tego świata pomogli im odnaleźć prawdziwą radość z przeżywania swojej wiary i odważnie wskazywali im drogę wiodącą do zbawienia. A Maryja Królowa Wychodźctwa Polskiego, niech otoczy ich płaszczem swojej matczynej opieki. 



0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
1. Wybierz kontynent
Na mocy pozwolenia Prymasa Polski z dn. 28 listopada 1983 r., zgodnie z postanowieniem VII Kapituły Generalnej i uzyskaniu zgody Rady Generalnej Towarzystwa Chrystusowego ówczesny przełożony generalny ks. dr Edward Szymanek TChr erygował 3 maja 1984 r. Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego ustanawiając dyrektorem ks. prof. Bogusława Nadolskiego. Bezpośrednim celem IDE było przygotowywanie specjalistycznych kadr w zakresie apostolatu Emigracyjnego. Jak powiedział ks. dr Józef Bakalarz TChr w wykładzie inauguracyjnym na rozpoczęcie działalności Instytutu, "ma on być sercem i motorem Ruchu Apostolatu Emigracyjnego praktykowanego w różnych formach i według różnych metod."

Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego im. Kard. Augusta Hlonda

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań
tel. +48 61 64 72 523, ide@chrystusowcy.pl

BANK PEKAO SA 36124065241111001023869649