loading...

Wpisz miasto w którym przebywasz,
aby odnaleźć Mszę Świętą w języku polskim.

Zamknij wpis

Marcin Przeciszewski, Prezes i Redaktor Naczelny KAI „Media – nowymi ewangelizatorami ludzi w drodze”

Poznań, 20 listopada 2012 Media - nowymi ewangelizatorami ludzi w drodze "Prasa i inne środki przekazu odgrywają ważną rolę w ukazywaniu – w należyty sposób, obiektywnie i uczciwie – sytuacji osób, które zostały zmuszone do opuszczenia swojej ojczyzny i bliskich osób i pragną rozpocząć budowanie na nowo swojego życia." (Orędzie Benedykta XVI na 98. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy) Kilka tygodni temu zakończył się rzymski Synod Biskupów nt. nowej ewangelizacji. Jak ktoś precyzyjnie wyliczył, pojawiło się na nim ponad 100 definicji czym jest nowa ewangelizacja. Każdy z ojców soborowych sprawę tę prezentował nieco różnie, w zależności od regionu świata jaki reprezentował oraz odmiennych osobistych doświadczeń. Teraz czekamy na rozstrzygające stanowisko Ojca Świętego, które zostanie wyrażone w posynodalnej adhortacji. Za najbardziej uniwersalną definicję nowej ewangelizacji możemy uznać tę jaką podaje abp Rino Fisichella, prezentując ją jako "proces przekazywania wiary osobom, środowiskom bądź regionom świata, które ongiś przyjęły chrzest, wyrastają z wiary chrześcijańskiej, ale tę wiarę na skutek różnych przyczyn utraciły". Nowa ewangelizacja priorytetem działania W całym Kościele nowa ewangelizacja jawi się dziś jako ewidentny priorytet, który winien uzupełnić tradycyjnie rozumianą działalność ewangelizacyjną wobec wiernych oraz ewangelizację „od gentes”. Wyzwanie to ma szczególne znaczenie w obszarze kultury europejskiej, gdyż tutejsza cywilizacja przez wieli kształtowana była w oparciu o chrześcijaństwo, ale obecnie trawiona jest przez różnorodne nurty sekularyzacyjne, czego skutkiem jest odchodzenie od wiary coraz szerszych kręgów wiernych. Wiara – na skutek różnych przyczyn - traci tutaj swój dynamizm i ulega stopniowej erozji. Proces nowej ewangelizacji – tak jak postrzega go Benedykt XVI – powinien zatem przebiegać zarówno „ad extra” obejmując tych ludzi, którzy od Kościoła odchodzą, jak i „ad intra”, czyli pełnić rolę ożywczego nurtu odnowy wiary wśród członków wspólnoty kościelnej, gdyż u źródeł sekularyzacji świata zawsze leży osłabienie wiary a przede wszystkim ducha misyjnego, wśród samych wierzących. Jeśli sami chrześcijanie rezygnują z roli „drożdży”, które przemieniają świat, to trudno się dziwić, że świat żyje tak, jakby Boga nie było. W nowe ewangelizacji kluczową role do odegrania maja wierni świeccy. Oni bowiem mogą dotrzeć wszędzie tam, gdzie głos Kościoła hierarchicznej, ani jego urzędowi przedstawiciele dotrzeć już nie są w stanie. Środki przekazu a nowa ewangelizacja Jeśli nową ewangelizację rozumiemy jako dodarcie do tych ludzi bądź środowisk, gdzie wiara uległa znacznemu osłabieniu lub zanikowi - to mówiąc o tym procesie, nie sposób jest nie mówić o środkach społecznego przekazu. Mogą one odgrywać rolę zarówno negatywną, jako znakomity instrument podważania autorytetu Kościoła oraz promocji sprzecznego z chrześcijaństwem stylu życia, jak również mogą być środkiem dotarcia z orędziem Ewangelii do ludzi i srodowisk, które z Kościołem mają kontakt okazjonalny bądź go już nie mają. Wszystko zależy od tego, w jaki sposób instrument ten (media) zostanie wykorzystany. Spójrzmy zatem na sytuację w Polsce, która wciąż uznawana jest za swego rodzaju bastion wiary katolickiej w Europie – z czego niewątpliwie możemy się cieszyć. Nie możemy jednak zapominać, że do kościoła uczęszcza tu systematycznie (dominicantes) zaledwie 40 % społeczeństwa. Można domniemywać, że ludzie ci mając systematyczną więź z Kościołem i jego nauczaniem są przezeń formowani, zarazem dość odporni na przychodzące z zewnątrz nurty laicyzacyjne. Pozostała część polskiego społeczeństwa - dziś już niestety większościowa - z Kościołem utrzymuje kontakt okazjonalny, bądź wcale już go nie utrzymuje. Jak wskazują badania ISKK, spośród tych 60 %, którzy nie praktykują systematycznie: ok. 35 % pojawia się w Kościele kilka razy do roku, a kolejne 20 % Polaków, choć jest ochrzczona i wychowana w rodzinach chrześcijańskich, nie posiada już niemal żadnej więzi z Kościołem. Odrębną grupę stanowią osoby niewierzące, których jest ok. 4 - 5 %. Nawet tak pobieżna panorama naszej religijności pokazuje, że do większościowej części polskiego społeczeństwa – nie mającej już systematycznego kontaktu z amboną - Kościół może trafić ze swym przesłaniem, (także ze swym stanowiskiem w konkretnych sprawach), przede wszystkim za pośrednictwem środków społecznego przekazu. Kryzys dziennikarstwa w Polsce Widząc potrzebę oddziaływania Kościoła poprzez media, trzeba powiedzieć, że znajdujemy się w sytuacji niespotykanego dotąd, chyba najgłębszego w historii kryzysu mediów w Polsce. Od kilku lat następują tu niebezpieczne procesy. Tę nową epokę w symboliczny sposób otwiera wejście na polski rynek tabloidów. Od jesieni 2003 r. wydawany jest dziennik „Fakt”, należący do niemieckiego koncernu medialnego Axel Springer AG. Swoim stylem doszlusował doń istniejący już wcześniej „Super Ekspres”, przekształcając się w klasyczny tabloid. Dramat polega na tym, że Polsce – w przeciwieństwie do krajów o ugruntowanej demokracji – tabloidy nie są odrębnym segmentem rynku prasowego, adresowanego do najmniej wymagających odbiorców, ale zaczęły niejako wyznaczać standardy dziennikarskie obowiązujące w całej przestrzeni medialnej. „Fakt” stał się najbardziej popularną gazetą w Polsce, jego sprzedaż początkowo sięgała 600 tys. egz. a dziś wynosi 400 tys. „Super Ekspres” sprzedaje się w 200 tys. Wejście tak potężnej konkurencji, spowodowało gwałtowny spadek sprzedaży wszystkich pozostałych gazet z „Gazetą Wyborczą” i „Rzeczpospolitą” na czele. Dzienniki te – jak i wiele innych – stojąc u progu katastrofy ekonomicznej zaczęły zwalniać dziesiątki dziennikarzy oraz publikować coraz bardziej sensacyjne, pozostające na coraz niższym poziomie materiały, aby w ten sposób utrzymać się na rynku. Drugim niekorzystnym elementem jest sposób prezentacji informacji w internecie, który – pomijając wszystkie jego zalety – jest środkiem przekazu, gdzie niestety nie obowiązują niemal żadne reguły: zasady etyki czy prawa autorskie. Jeśli chodzi o informacje to zdecydowana większość z nich jest to prostu kopiowana z prasy, radia czy telewizji z pominięciem jakichkolwiek reguł. Ponadto krótkie formy uniemożliwiają pogłębienie treści. W internecie nie ma miejsca już na dziennikarstwo w tradycyjnym znaczeniu, polegające na szukaniu źródeł, konfrontowaniu ich ze sobą, tak aby móc czytelnikowi przedstawić prawdziwą wersję zdarzeń oraz ich głębsze dno. Praca „dziennikarza” czy raczej "wyrobnika" internetowego - jak zauważył bardzo trafnie ks. Andrzej Luter w swej analizie opublikowanej na łamach "Więzi" - jest skrzyżowaniem kopisty z innych portali i gazet oraz maniaka telewizyjnego, śledzącego kilka stacji na raz. Człowiek ten nigdzie nie chodzi ani nawet nie telefonuje, natomiast wszystko kompiluje, łączy, dodaje cytaty i dodaje nutę sensacji. Niestety, ten sam styl uprawiania dziennikarstwa – ze względu na redakcyjne oszczędności - zaczyna obowiązywać w prasie, a w szczególności w mediach elektronicznych: radiu i telewizji. Do historii odchodzi ethos zawodowy dziennikarza. Bycie dziennikarzem przestaje być misją. Ponadto media elektroniczne – w miejsce rzetelnej debaty wokół aktualnych problemów czy istotnych wydarzeń – oferują coraz częściej rodzaj spektaklu, gdzie nie liczą się żadne racje czy argumenty, ale dynamika programu i poziom wzbudzanych emocji. Za pomocą takich środków uzyskuje się wysoką oglądalność i można lepiej sprzedaż czas reklamowy. Tak więc, w miejsce kompetentnych ekspertów, zaprasza się 2 – 3 polityków i napuszcza się ich na siebie nawzajem. W rezultacie tak skonstruowane programy niczego nie wyjaśniają, nie przekazują żadnej wiedzy. Pogłębiają za to wrażenie brutalnej, absurdalnej walki na samych szczytach. Kolejnym elementem procesu psucia mediów jest osłabianie mediów publicznych, co następuje na skutek spadku wpływów z abonamentu. Spadek ten jest skumulowany przez niektórych polityków z najwyższej półki, samego premiera nie wyłączając. W takiej sytuacji media publiczne w ostatnim dziesięcioleciu cały swój wysiłek koncentrowały na „gonieniu” niejako mediów prywatnych, rezygnując ze swej misyjności, nie oferując słuchaczowi czy telewidzowi wizji świata, alternatywnej wobec mediów prywatnych. Obecna sytuacja TVP jest dramatyczna i nieporównywalna z jej odpowiednikami w Europie Zachodniej. Tam budżety mediów publicznych rosną, u nas maleją. Jako przykład mogę podać, że w ub. roku do kasy TVP wpłynęło ok. 50 mln euro ze środków publicznych (w tym z abonamentu), podczas gdy np. w Niemczech było to 8 mld euro. Nie trzeba udowadniać, że te wszystkie mechanizmy narastające w ostatnich latach w mediach, działają zdecydowanie na niekorzyść Kościoła. Dominuje tendencja do pokazywania Kościoła wyłącznie w jego ludzkim wymiarze i brak wrażliwości na sferę „sacrum”. A w tym „ludzkim wymiarze” szuka się przede wszystkim sensacji, czyli napięć, różnic zdań i konfliktów. Za wszelką cenę poszukuje się w Kościele ludzkiego upadku, bo w zderzeniu z ideałami przezeń głoszonymi, taka zbitka najlepiej się sprzedaje. Początek ideologicznej wojny z Kościołem Dodatkowym elementem sprzyjającym kreowaniu fałszywego obrazu Kościoła w mediach, jest początek ostrej wojny ideologicznej z Kościołem, która faktycznie w Polsce zaczyna się dopiero teraz, po ponad 20 latach od odzyskania wolności. Po 1989 r. głównym ideowym przeciwnikiem Kościoła na scenie politycznej był SLD, ale nie był to przeciwnik groźny, gdyż postkomuniści w praktyce porzucili wcześniej wyznawaną ideologię, a wobec Kościoła okazywali dużą „miękkość” gdyż de facto dobre stosunki z Kościołem, czy możliwość sfotografowania się z jakimś biskupem, służyła do uwiarygodnienia się w oczach społeczeństwa. Od około roku mamy odmienną sytuację. Na scenę publiczną wkracza nowa, dynamiczna lewica o silnym ładunku ideologicznym. Z jednej strony jest to Ruch Palikota z drugiej silne kręgi intelektualne młodej lewicy skupione wokół „Krytyki Politycznej”. Warto zauważyć, że program tych formacji lewicowych ma niewiele wspólnego z tradycyjną lewicą, która walczyła o sprawiedliwość społeczną. Dziś program europejskiej, w tym i tej nowej polskiej lewicy, koncentruje się wokół hasła radykalnej przebudowy społeczno-obyczajowej rozumianej jako zniszczenie tradycyjnej struktury społecznej, która oparta była głównie na rodzinie, jako najbardziej istotnej komórce życia społecznego. Wszystkie europejskie systemy prawne przez wieki to szanowały. Natomiast obecna lewica (wspierana ponadto przez część środowisk liberalnych) w imię przewrotnego hasła „niedyskryminacji mniejszości seksualnych” proponuje prawne zrównanie tzw. związków partnerskich (w tym homoseksualnych) z rodziną. Oznacza to dążenie do pozbawienia rodziny tych praw i przywilejów, dzięki którym mogła od wieków pełnić twórczą rolę wobec społeczeństw Europy, rodząc i kształtując nowe pokolenia. Nie trzeba chyba nikogo przekonywać, że eksperyment polegający na osłabieniu rodziny w tej roli, jaką pełni od wieków, jest nadzwyczaj niebezpieczny, gdyż stanowi uderzenie w same podstawy naszej cywilizacji. Główną przeszkodą w realizacji tego obłędnego planu przebudowy świata jest Kościół katolicki. Stąd za pomocą wszelkich możliwych „chwytów” należy osłabić jego społeczną wiarygodność. Najprostszą metodą ku temu jest umiejętna gra fałszywymi stereotypami. Gra stereotypami Dlatego właśnie kreuje się obraz Kościoła jako instytucji bogatej, pazernej, zdeprawowanej, zainteresowanej przede wszystkim odzyskiwaniem majątków, a przy tym pozbawionej wrażliwości na problemy człowieka, którego dotyka niesprawiedliwość bądź ubóstwo. Sądzę, że w najbliższym czasie można się spodziewać dalszej eskalacji antykościelnej retoryki w polskich mediach. Tej właśnie kwestii – głównym stereotypom za pomocą których kreowany jest w mediach obraz Kościoła, poświęcona jest książka: „Kościół – stereotypy, uprzedzenia, manipulacje”, wydana przez Katolicką Agencję Informacyjną wraz z wydawnictwem Gaudium w ostatnich dniach. Jej ciepłe, odebrane świeżo z drukarni egzemplarze Państwu tutaj przywiozłem. Jest to unikalna pozycja na polskim rynku księgarskim. Zawiera rzetelną i opartą na źródłach argumentację wobec 16 głównych stereotypów, za pomocą których atakowany jest dziś Kościół. Publikacja ta adresowana jest nie tylko do dziennikarzy, ale do wszystkich, którzy chcą bronić autentycznego stanowiska Kościoła: duszpasterzy, katechetów, członków ruchów i wspólnot chrześcijańskich, itp. A także do tych, którzy w rzetelny sposób pragną prowadzić dyskusję o Kościele i jego dzisiejszej sytuacji w Polsce. Korzystanie z mediów katolickich niezbędnym warunkiem prawidłowej formacji katolickiej W obecnej sytuacji - kiedy w mediach świeckich można znaleźć wybiórczą a najczęściej i skrzywioną informację o Kościele - aby móc myśleć kategoriami chrześcijańskimi i nimi się kierować w dojrzałym życiu, niezbędna jest formacja permanentna, o której zresztą Kościół mówi często. Dodałbym, że absolutnie niezbędnym warunkiem tej formacji musi być systematyczne korzystanie z mediów katolickich. Inaczej nasz obraz Kościoła czy znajomość jego nauczania będzie fragmentaryczna i skrzywiona. Czyli czytelnictwo prasy katolickiej bądź korzystanie z katolickich radiostacji lub katolickiej telewizji - staje się tez warunkiem "sine qua non" bycia świadomym katolikiem, a w ślad za tym uczestnictwa w procesie nowej ewangelizacji. Z korzystaniem z mediów katolickich wcale nie jest w naszym „katolickim” społeczeństwie dobrze. Nakłady całej prasy katolickiej w Polsce, licząc tygodniki, miesięczniki oraz „Nasz Dziennik” (który formalnie nie jest pismem katolickim) – wynoszą w sumie ok. 600 tys. Biorąc pod uwagę, że są to pisma, z których korzysta się w rodzinie, można przyjąć, że każdy egzemplarz czytany przez ok. 3 osoby. A więc prasa katolicka ma najwyżej 2 mln czytelników. Do tego należy dodać słuchaczy Radia Maryja i innych katolickich rozgłośni, których w sumie można policzyć na ok. 1, 5 mln. Ponadto z katolickich portali internetowych korzysta systematycznie dalsze 1 - 1, 5 mln osób. Wynika stąd, że z mediów katolickich w Polsce korzysta w sumie najwyżej ok. 5 mln. osób. Jest to co 8-my Polak oraz co 3 praktykujący katolik. Rola mediów katolickich wobec migrantów Duszpasterze i socjologowie podkreślają - że cechą charakterystyczną dla obecnej fali polskiej emigracji, jest często dość duży spadek praktyk religijnych. Ludzie ci wydają się znacznie mniej odporni na sekularyzację, niż ich rodzice czy dziadkowie. Okazuje się, że dla Polaków duże znaczenie dla zachowania czy pielęgnowania religijności, ma środowisko, w jakim się znajdują. Ze względu na znaczne rozproszenie emiratów, poza dużymi skupiskami emigracji, trudno jest och objąć systematyczną opieka duszpasterską. Ale taką rolę - towarzyszy w drodze - mogą spełniać właśnie media katolickie. Tym bardziej, że nie koniecznie muszą być to gazety drukowane, choć mają one wartość szczególną, ale taką rolę spełniać może internet katolicki - całkiem nieźle obecnie się rozwijający. Są przecież znakomite portale takiej jak deon.pl., wiara.pl, ekai.pl, opoka.pl i wiele innych. W tym miejscu muszę powiedzieć kilka słów o szczególnej roli KAI. Agencja ta jest bazą informacyjną dla wszystkich mediów katolickich. Oprócz specjalistycznego serwisu dla mediów, przygotowuje też cenne materiały dla wszystkich, w oparciu o które można na bieżąco śledzić życie i nauczanie Kościoła w Polsce. Dwa nasze produkty adresowane są do wszystkich. Jest to internetowy portal ekai.pl oraz Internetowy Dziennik Katolicki. Dlatego uważam, że konieczne jest wymyślenie i zorganizowanie specjalnych kampanii promocyjnych, na rzecz mediów katolickich wśród polskich emigrantów. Sadzę, że na takie działo nie można szczędzić środków, gdyż bez korzystania z mediów katolickich, nasi rodacy coraz bardziej będą tracić swą tożsamość i coraz bardziej będą się rozpływać w relatywizującym się świecie. A generalnie rzecz biorąc - i na tym chciałbym zakończyć - podkreślę jeszcze raz, że Kościół musi sobie uświadomić, że świat mediów w epoce współczesnej stał się jednym z kluczowych terenów misyjnych. Nie może być to traktowane, jako „zadanie drugorzędne”, gdyż podstawowym zadaniem Kościoła jest „głoszenie Chrystusa całemu światu”, a nie tylko tej grupie, czy wiernej trzodzie, która wybrała wiarę i gromadzi się w świątyni. Dlatego więc zaangażowanie Kościoła na polu mediów dziś wino być taktowane, jako podstawowy warunek nowej ewangelizacji, jako coś równie istotnego jak „misje ad gentes” w poprzednich epokach. Bo przecież od jakości medialnego zaangażowania Kościoła i jego poszczególnych środowisk, w dużej mierze zależy czy religia chrześcijańska zejdzie do przysłowiowych „katakumb” czy nadal będzie istotnym punktem odniesienia dla człowieka doby współczesnej. Marcin Przeciszewski



0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
1. Wybierz kontynent
Na mocy pozwolenia Prymasa Polski z dn. 28 listopada 1983 r., zgodnie z postanowieniem VII Kapituły Generalnej i uzyskaniu zgody Rady Generalnej Towarzystwa Chrystusowego ówczesny przełożony generalny ks. dr Edward Szymanek TChr erygował 3 maja 1984 r. Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego ustanawiając dyrektorem ks. prof. Bogusława Nadolskiego. Bezpośrednim celem IDE było przygotowywanie specjalistycznych kadr w zakresie apostolatu Emigracyjnego. Jak powiedział ks. dr Józef Bakalarz TChr w wykładzie inauguracyjnym na rozpoczęcie działalności Instytutu, "ma on być sercem i motorem Ruchu Apostolatu Emigracyjnego praktykowanego w różnych formach i według różnych metod."

Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego im. Kard. Augusta Hlonda

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań
tel. +48 61 64 72 523, ide@chrystusowcy.pl

BANK PEKAO SA 36124065241111001023869649