loading...

Wpisz miasto w którym przebywasz,
aby odnaleźć Mszę Świętą w języku polskim.

Zamknij wpis

Polskie duszpasterstwo na antypodach

 Wywiad z księdzem Maksymilianem Szurą przeprowadzony 8 marca 2006 roku w Wellington przez Tomasza Cukiernika*

W tym roku obchodzono w Nowej Zelandii 27-lecie stałej posługi duszpasterskiej Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej. W tym odległym kraju pracuje dwóch polskich księży z tego zgromadzenia, którego założycielem był kardynał August Hlond: Maksymilian Szura – w Ośrodku Duszpasterstwa Polskiego w Wellington oraz ksiądz Tomasz Nowak w Auckland. Ponadto jeszcze jeden Polak, ksiądz Janusz Urbańczyk, doktor teologii, jest aktualnie sekretarzem nuncjatury apostolskiej w Nowej Zelandii.

-         Od kiedy jest prowadzone polskie duszpasterstwo w Nowej Zelandii?

-         W latach 1879-80 w Nowej Zelandii pracował dorywczo wśród Polaków ksiądz Bucholtz z zakonu paulinów. W 1944 roku wraz z polskimi sierotami przybył do Nowej Zelandii Michał Wilniewczyc, który był tu kapelanem. Razem z nim przybyły dwie polskie siostry zakonne urszulanki szare: Monika (Maria) Aleksandrowicz i Imelda Tobolska, które opiekowały się dziećmi i młodzieżą oraz dbały o ich katolickie wychowanie, a w 1947 roku kolejne trzy urszulanki szare. W latach 50tych XX wieku utworzono Polską Misję Katolicką w Nowej Zelandii, której rektorem został ksiądz Leon Broel-Plater. Nasze Towarzystwo Chrystusowe jest obecne w Nowej Zelandii od 1973 roku, którego pierwszym przedstawicielem w Wellington był ksiądz Władysław Lisik. Z inicjatywy ks. Tomasza Nowaka w październiku 2005 roku rozpoczęło działalność Koło Przyjaciół Towarzystwa Chrystusowego w Auckland, a z mojej  inicjatywy powstał pierwszy w Wellington polski Klub Seniora. Księża chrystusowcy pracujący w Nowej Zelandii rozpowszechnili wśród parafian czytelnictwo wydawanego przez nasze zgromadzenie w Sydney „Przeglądu Katolickiego”. W Auckland od 1998 roku jest wydawany miesięcznik „Biuletyn Duszpasterski”, a w Wellington od początku 2005 roku wydaję „Wellingtoński Kwartalnik”. To głównie polscy księża podtrzymują polskie tradycje oraz polski język W 1986 roku Nową Zelandię odwiedził papież Jan Paweł II i spotkał się również z polonią. Opieką duszpasterską w stolicy Nowej Zelandii objętych jest około tysiąc osób. Msze święte odbywają się w kościele św. Joachima oraz w kościele St. Martin de Porres w Avalon, dzielnicy miasta Lower Hutt.

-         Ilu jest Polaków w Nowej Zelandii?

-         Z roku na rok Polaków jest mniej, ponieważ są to głównie ludzie starsi, którzy przyjechali do Nowej Zelandii jako dzieci w 1944 roku. Byli uciekinierami ze Związku Sowieckiego. 733 sieroty wraz z opiekunami, których rodzice zostali zabici przez NKWD. Są to wychowankowie Domu Dzieci Polskich w Pahiatua. Teraz są przed osiemdziesiątką. Druga fala emigracji to żołnierze, którzy po II wojnie światowej nie chcieli wrócić do komunistycznej Polski. Była też emigracja solidarnościowa, ale ona się rozsypała po całym kraju. Polaków w Nowej Zelandii jest ponad 3000, z których większość przyznaje się do wyznania rzymskokatolickiego.

-         Ile mszy jest odprawianych przez księdza?

-         Odprawiam w tygodniu dwie msze święte dla Polaków – jedną w niedzielę i jedną w sobotę, w każdej uczestniczy około 60 osób. Parafia nie jest terytorialna, lecz personalna i obejmuje Polaków mieszkających w Wellington oraz na Wyspie Południowej. Dodatkowo odprawiam msze dla Nowozelandczyków po angielsku, szczególnie dla osób z miejscowego domu starców, w którym mieszka też trzech Polaków. Posługę duszpasterską dla Polaków, których liczbę ocenia się na około 1000 osób, mieszkających na pozostałej części Wyspy Północnej prowadzi ojciec Tomasz Nowak z Auckland. Regularne msze święte w Auckland odprawia on w trzech miejscach: w Kaplicy Św. Pawła, w Kaplicy Domu Św. Józefa dla zgromadzenia Little Sisters of the Poors po angielsku i w Klasztorze Karmelitanek Bosych oraz w kaplicy w Hamilton. Ponadto kilka razy w roku w Rotorua i New Plymouth.

-         Skąd ksiądz pochodzi i jak długo pracuje w Nowej Zelandii?

-         Pochodzę z małej miejscowości na rzeszowszczyźnie, a w Nowej Zelandii pracuję od 5 grudnia 2004 roku. Parafię objąłem po księdzu Bernardzie Bednarzu, który pracował tu cztery lata i został przeniesiony do Australii. Wcześniej przez 27 lat pracowałem dla polonii w Australii. Nie ja zdecydowałem o przeniesieniu do Nowej Zelandii, ale moi przełożeni z Towarzystwa Chrystusowego. Oprócz mszy głównymi sakramentami, jakie odprawiam to namaszczenie chorych. Coraz mniej jest w Nowej Zelandii polskich katolików. Najczęściej potomkowie emigrantów powyjeżdżali do Australii lub zawarli mieszane małżeństwa i nie praktykują. Odchodzą również od języka polskiego.

-         Jak wygląda problem finansowania polskich parafii?

-         Ani państwo nowozelandzkie, ani tutejsze władze samorządowe nie płacą na utrzymanie polskich parafii. Warunkiem wstępnym zgody nowozelandzkich władz na przyjazd polskiego kapłana jest pełne sfinansowanie. Aktualnie większość pieniędzy płaci zgromadzenie, ale część także parafianie.

-         Jak wygląda przyszłość polskich parafii w Nowej Zelandii?

-         Przyszłość polskich parafii w Nowej Zelandii nie zapowiada się ciekawie, choć wiem jednak, że w innych krajach, np. w Ameryce Południowej i Północnej trzecie pokolenie emigrantów z Polski wraca do polskich korzeni, tradycji, języka.

-         Czy często odwiedza ksiądz Polskę?

-         Do Polski przyjeżdżam bardzo rzadko, ponieważ z rodziny została mi już tylko siostra, która jest bardzo starą osobą. Ostatni raz byłem sześć lat temu. Rzadko też wyjeżdżam dalej, poza Wellington, ponieważ nie miałby kto odprawiać mszy świętej. Czasami jeżdżę na Wyspę Południową do Christchurch lub Dunedin, gdzie są skupiska Polaków, ale na krótko. Mogę to zrobić tylko wtedy, gdy zastępuje mnie w odprawianiu mszy ksiądz Janusz Urbańczyk, aktualny sekretarz nuncjatury apostolskiej w Nowej Zelandii, który wcześniej był sekretarzem nuncjatury na Słowacji. Rodzina też mnie nie odwiedza, ponieważ przy wydawaniu zgody na mój przyjazd warunkiem było to, że nie mogę nikogo zabrać ze sobą na stałe.

-         Jak wyglądały przygotowania przyjazdu na antypody?

-         Przygotowania do wyjazdu do Australii trwały siedem lat. Aktualnie, przygotowując księży do wyjazdu, ukierunkowuje się na konkretny kraj, uczy konkretnego języka, obyczajów, religijności, a kiedy mnie przygotowywano, to były to informacje ogólne na temat całego świata. Nasz zgromadzenie podzieliło świat na strefy duszpasterskie i Nowa Zelandia kiedyś była wraz z Australią i południową Afryką w jednej strefie. Teraz Nowa Zelandia jest tylko z Australią.

-         Czy Polacy w Nowej Zelandii nie zapominają polskich korzeni?

-         Polscy katolicy w Nowej Zelandii starają się kultywować tradycje bożonarodzeniowe i wielkanocne. Niestety w związku z tym, że były to różne fale emigracji Polaków, to nie udaje im się ze sobą dogadywać i nie ma jakiegoś polskiego stowarzyszenia Polaków, które by ich wszystkich grupowało. W Australii największe skupiska Polaków są w Melbourne, Sydney, Brisbane, Newcastle i Canberze.

-         Czy ksiądz ma takie same obowiązki, jak księża pracujący w Polsce?

-         Nie uczę religii ani nie daję ślubów, ponieważ nie ma komu, natomiast na msze przychodzą sami starzy ludzie.

-         Czy spotyka się ksiądz z innymi księżmi?

-         W innych krajach organizuje się spotkania księży, a w Nowej Zelandii tego nie ma. Spotykam się czasem z ojcem Tomaszem i księdzem Januszem.

-         Jak obecnie wygląda sytuacja Kościoła rzymskokatolickiego w Nowej Zelandii?

-         Rzymskich katolików w Nowej Zelandii jest około 13%. Kościół katolicki w Nowej Zelandii nie ma długiej historii, pod koniec XIX wieku przyjechali najpierw misjonarze francuscy – biskup Pompelier. Nowozelandzki kościół jest pod wpływem misjonarzy pochodzenia irlandzkiego, np. ojcowie maryści. Jest jedna archidiecezja w Wellington i pięć diecezji w Auckland, Hamilton, Palmerston North, Christchurch i Dunedin. Jest kryzys powołań zakonnych i kapłańskich. Do seminariów zgłaszają się nie najmłodsze osoby – średnio w wieku około 30 lat. Jest to Kościół różnych grup etnicznych. Pierwszy w Nowej Zelandii był kościół anglikański i dlatego np. Maorysów najwięcej jest tej wiary. Teraz większość Maorysów wraca do starej kultury i tradycji, co wspiera państwo. Natomiast Kościół finansują wierni – rodziny katolickie deklarują, ile dadzą i tyle wnoszą do parafii. Z kolei szkoły katolickie od podstawówki do średniej są finansowane przez państwo. Państwo dofinansowuje też działalność parafii, duszpasterstwo młodzieży, osób starszych, także organizacje charytatywne. Jednak kościół w Nowej Zelandii starzeje się. Ponadto należy zwrócić uwagę na duszpasterstwa grup etnicznych: Koreańczycy, Chińczycy, Filipińczycy, Wietnamczycy, Samoańczycy, Tongijczycy, Polacy, z wysp Cooka, Vanuatu, Heldejczycy (katolicy z Iraku). Przyszłość Kościoła katolickiego w Nowej Zelandii jest trudna, może być większy wpływ ludzi z wysp Pacyfiku. Widać trudności pod względem braku przypływu młodych ludzi do Kościoła.

-         Dziękuję za rozmowę i życzę księdzu dalszej spokojnej pracy.

* Artykuł ten został opublikowany w nr 7/8 miesięcznika „Opcja na Prawo” z 2006 r.



0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
0 Ameryka Północna
1. Wybierz kontynent
Na mocy pozwolenia Prymasa Polski z dn. 28 listopada 1983 r., zgodnie z postanowieniem VII Kapituły Generalnej i uzyskaniu zgody Rady Generalnej Towarzystwa Chrystusowego ówczesny przełożony generalny ks. dr Edward Szymanek TChr erygował 3 maja 1984 r. Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego ustanawiając dyrektorem ks. prof. Bogusława Nadolskiego. Bezpośrednim celem IDE było przygotowywanie specjalistycznych kadr w zakresie apostolatu Emigracyjnego. Jak powiedział ks. dr Józef Bakalarz TChr w wykładzie inauguracyjnym na rozpoczęcie działalności Instytutu, "ma on być sercem i motorem Ruchu Apostolatu Emigracyjnego praktykowanego w różnych formach i według różnych metod."

Instytut Duszpasterstwa Emigracyjnego im. Kard. Augusta Hlonda

ul. Panny Marii 4, 60-962 Poznań
tel. +48 61 64 72 523, ide@chrystusowcy.pl

BANK PEKAO SA 36124065241111001023869649